Blogger news

wkrotce

About

wkrótce

Ads 468x60px

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2012

Paznokcie Sok marchewkowy z dodatkiem ananasa

 Jesienią lubię mieć nasycone kolory na paznokciach. Bordo, wiśnia, wermut, absynt. Jednak tak się składa, że akurat pod ręką mam właśnie pomarańczę, a właściwie sok marchewkowy od Wibo z dodatkiem ananasa od Revlon.



Nie jestem jak można zauważyć, lakieromaniaczką. Mam wrażenie że lakier to taki ekstra dobiazg, który nie wpływa istotnie na mój wygląd, a jedynie na samopoczucie. Ot, taka zabaweczka, drobny detal. Dlatego na mojej liście priorytetów lakiery znajdują się na samym końcu. 



Staram się nie kupować ich zbyt wiele, a jeśli już to zawsze w innym odcieniu.  Wszystkie moje doświadczenia z droższymi lakierami dowodzą, że im droższy tym gorzej się nakłada i gorzej zmywa. Nigdy nie dałabym powyżej 10 zł za lakier. Im lepszy i tańszy lakier tym lepszy ;)


Wibo So Matte 01



Według powyższych kryteriów Wibo So Matte jest jednym z moich lakierowych hitów. Buteleczka w zawrotnej cenie 5,99 zl jest wprawdzie niewielka, ale nie pamiętam bym kiedykolwiek rzeczywiście zużyła jakiś lakier do końca. 

Po pojedyńczym nałożeniu uzyskujemy efekt matu, i głęboki, równy kolor. Pędzelek jest bardzo poręczny i początkowo nie tworzy smug, szybko zasycha. Jednak jeśli jedna warstwa nam nie wystarcza, przy drugiej pojawiają się problemy: smugi, pęcherzyki powietrza. Mat nie jest idealny, lakier odbija światło, ale mniej niz zwykłe lakiery. Co do trwałości się nie wypowiem, bo zawsze ściągam po jednym dniu.


Jako glitter został użyty Pineapple Fizz Scented Nail Polish Revlon. Ogólnie błyszczy się pięknie, pachnie chemicznie (po pewnym czasie od pierwszego otwarcia właściwie śmierdzi..) ale ogólnie ma jedną straszną wadę – zabarwia na żółto płytkę. Kolor nie utępuje pomimo wielokrotnego mycia, odmaczania itd, więc wyglądamy jakbyśmy miały conajmniej grzybicę. Dopóki paznokieć nie odrośnie trzeba zakrywać ten grzybiczny odcień ciemniejszymi lakierami. Oczywiście, płytkę można ochronić przez  nałożenie grubej warstwy izolującej, np pomarańczowy lakier Wibo So Matte 01 dobrze się sprawdza w tej roli, z kolei moja stała odżywka Eveline Strong Nails niestety zawiodła. Bardzo podoba mi się też i to, że nie ma problemu ze zmyciem i mimo intensywnego koloru nie brudzi paznokci.

Ps. przepraszam za skórki

Revlon Pinepple Fizz

piątek, 12 października 2012

Olejek monoi de tahini - rewelacja!

Kupiłam go przez przypadek, ponieważ pierwotny plan zakładał nabycie olejku kokosowego, jednak pani w mydlarni poleciła ten, jako lepszy. Rzeczywiście, olejek monoi to zimnotłoczony olejek kokosowy wzbogacony maceratem z kwiatów Gardenii tahitańskiej. Na jeden litr oleju przypada dokładnie 15 kwiatów Gardenii tahitańskiej (Gardenia taitensis), macerowanych w oleju przez 15 dni. Tradycyjnie jest wyrabiany ręcznie przez ludy Polinezji, gdzie jest powszechnie stosowany jako bardzo uniwersalny olejek dla każdego i do wszystkiego: od niemowlaka po starca, do skóry, włosów itd. Miał także zastosowanie jako afrodyzjak oraz podczas tradycyjnego masażu lomi lomi, podczas którego podobno można odbudować swoją energię i uzdrowić poprzednie wcielenia. Nie podrażnia, nie wywołuje alergii, wygładza i rozjaśnia – dobre dla cery naczynkowej. Nakładam go na noc, nawilżenie utrzymuje się do 8 godzin, podczas gdy nawilżenie dzięki olejkowi kokosowemu – tylko 4. Dlatego jest to bardzo dobry olejek do stosowania na noc. Np. po olejku marchewkowym moja skóra jest rano wysuszona. Ponadto przyjemnie natłuszcza, wzmacnia, zmiękcza i uelastycznia. Chroni przed słońcem i wiatrem, łagodzi oparzenia słoneczne. Dobrze się wchłania, nie ma wrażenia tłustości, mimo, że pozostawia na skórze jedwabisty film. Zawiera duże ilości kwasu laurynowego, kwasu mirystynowego oraz kwasy: palmitynowy, olejowy i kaprylowy. Łagodzi podrażnienia, drobne blizny, ma działanie antyseptyczne i przeciwzapalne, a przy tym rozjaśnia – przyda się dziewczynom z problemem trądzikowym. Z tego też powodu dobry jest do włosów z łupieżem lub wysuszoną skórą głowy.
To wszystko są zastosowania o których być może już słyszałyście, bo mogłyście przeczytać na różnych stronach. Jednak odkryłam też dwa specyficzne zastosowania, których nigdzie nie znalazłam. A mianowicie: 1) olejek jako odżywka do brwi i rzęs – alternatywa dla odżywek kłopotliwych w zastosowaniu. Np henna lubiła mi wpadać do oka i piec. Ten olejek zupełnie nie podrażnia. Stosuję go przed snem i już po miesiącu moje niewidzialne brwi blondynki nabrały gęstości oraz wyrazistego kształtu i barwy! Rzęsy mam natomiast takie długie i aksamitne, że zupełnie zrezygnowałam z ich malowania na codzień – bo efekt był zbyt spektakularny. Po posmarowaniu nim okolic oczu ide spać, bo mimo, że nie szczypie, to trochę utrudnia widzenie. 2) Kolejne niesamowite zastosowanie, bardzo przy tym praktyczne – to wybielająca odżywka do paznokci! Nigdzie o tym nie słyszałam, ale odkąd wieczorem zanurzam moje długie paznokcie w tym olejku, rano są bielutkie! I tak przez cały dzień, mimo, że oczywiście je myję I nie mam pod paznokciami pozostałości olejku ; ] Ale są fajnie nawilżone i odżywione i w efekcie paznokcie wyglądają na zadbane i zdrowe i rzadziej się łamią.
Olejek ma cudowny słodki zapach, który wprawia mnie w doskonały nastrój I sprawia, że każde użycie olejku staje się magicznym rytuałem. Można używać go jak perfumy, np posmarować nim całe ciało jak balsamem lub zastosować do włosów. Otrzymany zapach jest cukrowy, intrygujący i tajemniczy, Nie przypomina w niczym zapachów syntetycznych. Wygląda trochę jak margaryna, jednak niesamowity zapach egzotycznych kwiatów szybko zabija to wrażenie. Można też dodać do kąpieli, wtedy skóra nie potrzebuje już żadnych balsamów, bo sama z siebie jest nawilżona i przyjemnie natłuszczona.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts