Blogger news

wkrotce

About

wkrótce

Ads 468x60px

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 sierpnia 2013

Samoopalacz do twarzy Sunbrella

Bardzo wiele osób z wyraźnym dystansem odnosi się do samoopalaczy do ciała, a do twarzy już w ogóle niechętnie. Mam raczej odwrotnie, bo latem chronię jak mogę szyje, buzię i dekolt od słońca, na skutek czego ich naturalny odcień to zielonkawy. Trochę głupio to wygląda, kiedy na polu temperatura powyzej 30 stopni i wszyscy od dawna poopalani. Podkładów cały rok nie uzywam, tym bardziej dziwne byłoby, gdybym zaczęła latem, kiedy wszystko spływa. Koniec końców samoopalacz ratuje mi - dosłownie- twarz. Lato byłoby smutne, gdybym go nie miała.


Wcześniej takich produktów na twarz nie stosowałam, bo miałam troche obaw. Jednak Sunbrella firmy Dermedic to produkt apteczny, mam juz krem z filtrem+50 tej firmy, jestem zadowolona, a poza tym jak przeczytałam skład, to jeszcze bardziej się uspokoiłam.


Producent obiecuje, ze produkt jest hypoalergiczny, i poświadczam, krzywdy mi nie zrobił.




Od razu chciałam odeprzeć ewentualne komentarze, że pewnie ciemny ; ) Otóż z natury jestem baldziochem, jak juz rzekłam, i nature tę jedynie pielęgnuje, nie zmieniam drastycznie. Poniżej zdjęcie kawałka mojej facjaty potraktowanej tymże samoopalaczem - 24 godziny po, czyli jak juz zdążył się wchłonąć. Dociekliwe oko dostrzeże też błysk na poliku - to puder Sun Giant Gosha, o którym wkrótce. Ale ogólnie zdjęcie umieszczam po to, by pokazać, że samoopalacz ów dostsowuje sie do cery delikwentki, która go stosuje. Jestem blada, więc wychodzi blado, a jednak wyglądam zdrowo i słonecznie, co bardzo pozytywnie wpływa na wygląd i samopoczucie : )



Zalety: 


- Cena odpowiednia do jakości i wydajności - regularnie ok 35 zl ale ja mam magiczną apteke na osiedlu i udało mi sie dorwać za 19.50, w sumie nie wiem czemu (data ważności i wszystko w porządku..)
- Ponadto dość wydajny bo nie stosuje go codziennie tylko co 2 - 3 dzień, bo tyle trzyma opalenizna.
- Niewątpliwą zaletą jest to, że rano mogę poprostu wrzucić krem z wysokim filtrem ochronnym i wyjść, nie przejmujac się tym czy krem bieli czy nie.
- Rozprowadza się równo, nie tworzy plam
 - Kolor i to by nie byl pomarańczowo buraczany to oczywiście rzcz najważniejsza, ale ten samoopalacz doskonale te wymagania spełnia - co widać chyba na obrazku.

Ogolnie jestem bardzo zadowolona i polecam ! 10/10

środa, 3 lipca 2013

Kremy koloryzujące - porównanie

Przyszło lato i niektóre bladzioszki, jak ja, już od dawna kombinują co by tu robić, żeby chociaż trochę odróżnić się od wybielanej wapnem ściany... Podkład spłynie po twarzy.. W tym poście napiszę o 2 kremach koloryzujących, a w następnym o bardzo fajnym samoopalaczu do twarzy.

Krem brzoskwiniowy Alterry jest lubiany i znany, także mnie, od daaawna. Jego recenzje zamieściłam .http://musicofyourskin.blogspot.com/2012_05_01_archive.html. Porównywałam go z dzisiaj już nieprodukowanym kremem koloryzującym La Roche Posey. Tym razem chciałabym go porównać BB Creamem Miss Sporty Morning Baby!.

Konsystencja:




Alterra:

Gęstość w normie. Nic nie cieknie, nie wylewa się.

Jednak mam problem z rozsmarowaniem – wydaje się nie współpracować z moja suchą skórą i nie od razu wchłania się w nią. Powstają zacieki.

Miss Sporty Morning Baby! BB Cream


Ma wiele cech, które odróżniają go od Alterry.

Jest bardzo lekki, zrobiony na bazie wody. Dzięki temu jest wspaniałym wyborem na lato.Ale ma też wadę – może się wylewać z opakowania przy nakładaniu.

Rozprowadza się niesamowicie lekko i szybko stapia ze skórą. Nie tworzy plan, zacieków. Nie robi efektu maski, nie włazi w zmarszczki, nie waży się. Nawet ślepa sierota po pijanemu może go nałożyć i nie zrobić sobie krzywdy.

Kolorystyka


Chyba najważniejszy czynnik. Na zdjęciu próbki: niżej jest Miss Spoty Morning Baby!, wyżej Alterra.
Jak widać, Alterra bardziej naturalnie wpada w kolorystykę skóry i jest przy tym odrobinę ciemniejsza. Jednak nie dostosowuje się do kolorytu skóry i może czasami wypadać zbyt ciemna. Niestety występuje w jednym tylko odcieniu.


Miss Sporty dostosowuje kolorystykę do koloru cery. Występuje w dwóch odcieniach, przy czym na moim bladym licu ten ciemniejszy odcień wciąż wypada jaśniej niż Alterra. Jeśli jakiś bladzioch szukałby w tym produkcie efektu opalenizny, to go nie znajdzie.
Ma drobne złote drobinki

Efekt na twarzy


Alterra
- konsystencja "tępa" - nie można idealnie rozsmarować, roluje, tworzy plamy i zacieki, szybko zasycha uniemożliwiając poprawki, zbiera się w włoskach
Początkowo matuje, potem świeci, nienaturalne wrażenie, tworzy maskę

Morning baby!

Ukrywa drobne niedoskonałości, naczynka. Krycie średnie, ale lepsze niż Alterra.
Daje naturalne rozświetlenie,świeżość i promienność. 

Pielęgnacja


Alterra
Nie nawilża, wysusza ze względu na alkohol, nie nadaje się do suchych cer. Obkleja tłustą mazią

Morning Baby!

Nawilża. Mozna czuć się świeżo i naturalnie w upał. Podczas dnia koloryt pozostaje, a krem nigdzie nie spływa.

Cena/ Wydajność


Obydwa kremy są tanie, ok 10 zł i obydwa są bardzo wydajne.

Rekomendacja: 

Z wielu względów polecam Morning Baby!, chociaż kolorystyka Alterry bardzo mi pasuje i ubolewam nad jej licznymi wadami, z ktorych powodu krem musi wylądować w koszu.

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale wkurzają mnie kremy Alterry, tworzą jakąś taką dziwną maskę na twarzy, i miał to każdy z dotychczasowych produktów. Lubię mleczka i toniki ale kremom tej firmy mówię już NIE.
 
Poza tym ten alkohol wysoko w składzie. Po co?

Miss Sporty: Mam 3 opakowania, więc zużyje do końca : ) na razie mi się podoba, chociaż kolor mógłby być ciemniejszy. Kiedy używam na samoopalacz to w ogóle nie widać różnicy. Być może przyda mi się ten krem jesienią i zimą, bo na lato jest zbyt jasny.

poniedziałek, 13 maja 2013

Denko

Na zdjęciu widać mini denko, które gromadziłam nie wiem ile - nie jestem pewna, czy trwało to zwyczajowy miesiąc. W rzeczywistości pewnie dłużej, bo bardzo wolno zużywam kosmetyki.



1.i 2 - Roll on nivea i altera, nivea jestem wierna, alterra nie dała rady
3. Facelle płyn do higieny intymnej kupiony z przeznaczeniem innym, niż zalecane przez producenta - do buzi i włosów. Nie zdał sprawy. Mnóstwo dziewczyn zaleca płyny do higieny intymnej jako uniwersalny zmywak, który jest delikatny i hipoalergiczny. Może zdaje to sprawę w przypadku osób o cerze tłustej, skłonnej do wyprysków. Ale moja twarz i włosy potrzebują przede wszystkim nawilżenia, a tego typu produkty go nie zapewniają w dostatecznej ilości.
Włosy umyte tym specyfikiem były za pierwszym razem po prostu bardzo delikatne, eteryczne. Ale za drugim i każdym kolejnym robiły się splątane, cienkie, słabe, wiotkie i mało sprężyste. Oczywiście, oprócz płynu do higieny intymnej używałam też zwykłej odżywki.
3. Odżywka do włosów Himalaya, bardzo dobra, opisałam ją już tutaj
4. Happy per Aqua, bardzo dobry krem do twarzy firmy Flos Lek, rzeczywiście skóra po nim jest nawilżona i szczęśliwa. Czeka na recenzje, na pewno kupie jeszcze nie raz.
5. Krem Rivaal de Loop, hmmm, na osobna recenzję nie bardzo zasługuje, nawilżenie ledwo ledwo mieszczące się w normie, słabe zdolności odżywcze. Przyjemny w rozsmarowywaniu i miły ma też zapach - jakby biszkoptów. Chronił przed niewielkim mrozem.
6.Woda kwiatowa z róży damasceńskiej - bardzo przyjemny produkt, chociaż mało wydajny. Cena dzisiaj budzi moją wątpliwość, bo ostatnimi czasy mocno oszczędzam, więc nie wiem, czy ponownie dałabym 16 - 18 zł. Bardzo dobry atomizer, więc zostawiam sobie na potem. Buteleczka niestety plastikowa. Sama woda... hmm, jak woda ..? Nie umiem powiedzieć co szczególnie pozytywnego w niej było... Po prostu produkt, którego miło się używało, ale nie był potrzebny. Pewnie kiedyś jeszcze kupię coś podobnego, dla czystej przyjemności.

piątek, 29 marca 2013

Haul przecenowy

Oto, co udało mi się kupić ostatnio na wyprzedażach i różnego rodzaju obniżkach.



 Internetowa apteka niezapominajka - produkty Himalaya za połowę ceny

1.Odżywka proteinowa Ochrona Koloru do włosów farbowanych 200 ml DATA WAŻNOŚCI koniec 03.2013 - kupiłam jakoś pod koniec lutego i już wykańczam.
2. Odżywka proteinowa Odbudowa i Regeneracja do włosów suchych i zniszczonych 200 ml DATA...
Data ważności 05.2013 - myślę że spokojnie zdąże zużyć.
obie w cenie 5,49 zamiast 12 zł
3. Mydło mleko i miód - 1,48 zamiast 3 zl
4. był jeszcze Krem do rąk odżywczy nawilżająco wygładzający za 2,89zł ale dałam mamie
5. na osobnym zdjęciu, bo zapomniałam, jest Ziołowy krem odżywczy do twarzy i ciała za 4, 98


Rossman

1.Odmładzające mleczko oczyszczające Total Effects 7 - 12 zl zamiast 18 zl
2. Bielenda, masło do ciało Bawełna - 8,99  zamiast 16zl
3. Bielenda, masło do ciało Orzech i Bursztyn - 8,99 zamiast 16zl
4. Bielenda, masło do ciało Awokado - 8,99 zamiast 16zl


piątek, 12 października 2012

Parę rewelacji - Krem wyrównujący koloryt BANDI

Zdecydowanie za rzadko dodaję tu notki. Po prostu nie chce mi się robić zdjęć, bo muszę robić je kalkulatorem, co jest bardzo niewygodne. Porządne aparaty wymagają nieustannej naprawy 300 zl w serwisie, a nieporządne są jeszcze gorsze niż mój kalkulator. I tak się męczę.

Jednak dzisiaj pokonałam lenistwo, bo mam coś naprawdę świetnego do pokazania. Konkretnie to 2 rzeczy: krem koloryzujący oraz olejek monoi, ale o tym drugim w następnej notce. Ponieważ nie używam podkładu, kremy koloryzujące są dla mnie niezbędne. Są lekkie i nie obciążają, nie wysuszają skóry tak jak podkłady.Nie jest trudno moim zdaniem znaleźć dobry produkt tego typu, ponieważ ich zadaniem nie jest krycie. O wiele łatwiej dobrać naturalny odcień kremu koloryzującego, nawet do bladej karnacji, niż podkładu. Zanim odkryłam te kremy byłam bardzo blada i nieszczęśliwa.

W poprzednich notkach omówiłam 2 kremy tego typu Alterry i La Roche Posay.  Różniły się znacznie ceną, Alterra 7 zł a La Roche Posey 45. Dzisiaj chciałam wam pokazać Krem Wyrównujący Koloryt firmy Bandi, z serii Veno Care (dla cery naczynkowej) na stronie producenta do dostania za 39 zl za 30 ml.
Dostałam go jako prezent od kosmetyczki. Jest polecany na cerę naczynkową, jednak trudno mi stwierdzić, czy rzeczywiście coś zdziałał u mnie w tej materii. Na pewno dobrze radzi sobie z drobnymi niedoskonałościami, doskonale się rozprowadza i stapia ze skórą

Jeżeli chodzi o to, jak krem zachowuje się na twarzy, to jest to najlepszy z dotychczas stosowanych kremów koloryzujących. Bardzo szybko rozprowadza się na twarzy, nie trzeba się martwić, że zostaną smugi, jeśli nie zrobimy tego starannie. Jest wydajny i długo utrzymuje się na twarzy, nie tworząc efektu maski, nie rolując ani nie ścierając. Nakładam go bezpośrednio na twarz rano. Może pewną wskazówką będzie jak dodam, że na noc moją twarz zawsze dobrze natłuszczam i nawilżam, najczęściej naturalnymi olejkami, więc rano jest już dobrze odżywiona.

Poniżej swatche tuż po nałożeniu. Jak widać efekt jest dosyć subtelny.
Pewnym minusem może być to, że krem nie nada bladej twarzy zdecydowanego koloru - jak czyni to krem brązujący Alterry. Mimo wszystko bardzo lubię i polecam ten krem. Ostatnio stosuję oba kremy, tak jakbym używała 2 odcieni podkładu, jaśniejszego Bandi i ciemniejszego Alterry, tak by wymodelować twarz. Na czoło i skronie idzie Bandi, na resztę twarzy wraz z szyją Alterra. Nos dostaje tylko trochę Bandi na sam grzbiet, by go wydłużyć i uczynić bardziej zdecydowanym ; )

Samo opakowanie kremu Bandi ma mnóstwo zalet - dobrze działająca pompka, która ułatwia higieniczne stosowanie produktu oraz półprzeźroczysty plastik, dzięki czemu widać, ile jeszcze zostało. Mam jeszcze jeden krem tej firmy, opakowanie jest identyczne, i to zdecydowany plus.

środa, 23 maja 2012

Kremy tonujące: Alverra i La Roche Posey

Mam bardzo jasną cerę i dlatego przez długi czas zdobycie podkładu, który nie odcinałby się w nienaturalny sposób od mojej karnacji, graniczyło z cudem. Poneiważ mam stosunkowo mało niedoskonałości, sprawę podkładu odłożyłam na nigdy nienadchodzące jutro. Właściwie podkład nie był mi potrzebny.
Jednak każda z nas wie, ile zyskuje twarz dzięki równomiernemu, zdrowemu kolorytowi. Sięgnęłam po kremy nadające koloryt Neutrogeny i Dax Cosmetics. Po dłuższym stosowaniu poprawiały koloryt. Byłam zadowolona z efektu. La Roche Posey Hydreane Teinte miał być kolejnym z tej kategorii.


Był to mój pierwszy krem tonujący, dlatego byłam zdziwiona, kiedy po odkręceniu tubki zobaczylam ciemny kolor. Koniec końców ten nawilżający krem dla skóry wrażliwej okazał się być czymś pomiędzy lekkim podkładem a kremem na dzień. Byłam zachwycona używając go: szybko się wchłania, dobrze rozprowadza, dopasowuje do kolorytu skóry, dzięki czemu staje się ona promienna i zdrowa. Łatwo się rozprowadza palcami i nawet używając niewprawnej dłoni nie ryzykujemy, że powstaną plamy. Ma lekką konsystencje, jest właściwie rzadki i prawie wogóle nie kryje niedoskonałości, co nie każdej dziewczynie będzie odpowiadać.




O jego następcy, kremie tonującym Getönte Tagescreme Pfirsich (Krem na dzień do cery mieszanej i normalnej brzoskwiniowy) firmy Alterra również mogę powiedzieć wiele dobrego. Równie dobrze dopasowuje się do skóry, jednak dzięki zmatowieniu i lepszemu kryciu efekt jest bardziej naturalny. Natomiast do wad należy to, że produkt błyskawicznie zasycha i trzeba się śpieszyć. W przeciwnym razie powstają smugi. Łatwo można je usunąć przez zwilżenie tonikiem problematycznego obszaru, jednak jest to dodatkowy kłopot i zabiera czas. Można także używać pędzelka do podkładu.

Obydwa kremy długo utrzymują się na skórze, nie spływają pod wpływem ciepła. Wydają się świetnym wyborem na upalne lato ! Koniec końców uważam, że pomijając cenę, oba produkty są porównywalne.


Podsumowanie: 
La Roche Posey Hydreane Teinte (Tonujący krem nawilżający dla skóry wrażliwej):

Do wad LRP może należeć cena i lekkie krycie,
do zalet koloryt, szybkość wchłaniania i rozprowadzania

Alterra Getönte Tagescreme Pfirsich (Krem na dzień do cery mieszanej i normalnej brzoskwiniowy):
Wady: matuje i lepiej kryje niedoskonałości
Zalety: równomierne rozprowadzenie wymaga czasu i uwagi

Gdybym miała jeszcze raz wybierać: wybrałabym La Roche Posey.

sobota, 21 kwietnia 2012

Haul + szlaban na zakupy drogeryjne

Pierwszego dnia poszłam do Rossmana po jedną, dosłownie jedną rzecz, a wyszłam z:

1. Noni care przeciwzmarszkowy krem pod oczy seria Deluxe
2. Noni care przeciwzmarszkowy krem na dzień seria Deluxe

(potem wrzucę zdjęcie)

Jak stałam przy pomadkach, to juz wiedziałam, że na jednej się nie skończy. Stwierdziłam, że skoro wpadłam w trans zakupowy, to najbezpieczniej będzie skoncentrować się na pomadkach - bo niedrogie a zawsze się zużyją..

3. Noni care pomadka seria Made in Pardise
4. pomadka Alerra z rumiankiem
5. pyszny Carmex truskawkowy w tubce



Łącznie z tymi, które miałam w domu stanowią zapas na conajmniej rok.

Przy okazji zrobiłam komórką zdjęcia ciekawych produktów i poszłam na KWC poczytać opinie. Ciekawi mnie duża przecena produktów Tołpy, najpierw na Merlin.pl można było dostać wybrane kosmetyki taniej, teraz w Rossmanie.

Następnego dnia było mi ciągle mało zakupów. Najskuteczniejsza na wszelkie zachcianki jest terapia szokowa. Wpadłam więc do pewnego małego sklepiku w Podgórzu, i kupiłam



1. hydrolat róża damasceńska
2. alun
3. olejek karotenowy
4. olejek a kiełków pszenicy
5. olejek arganowy
6. masło kakaowe
7. olej monoi
8. masło shea
9. mydło allepo


Dopiero te zakupy, a zwłaszcza końcowa suma do zapłacenia otrzeźwiły mnie trochę. Teraz  testuję nowe nabytki i odliczam dni do 16 maja :) bo do tego dnia mam szlaban na zakupy kosmetyczne. Ale już jestem spokojna ; ) Testuję nowe rzeczy, na razie jestem ze wszystkiego zadowolona oprócz jednej pomadki. Recenzje wkrótce : )

Zdjęcia jak zwykle robione zlewozmywakiem ale mam nadzieje wkrótce naprawić normalny aparat i może będzie to lepiej wyglądało.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts